• rss
  • Twitter
  • youtube
  • Facebook:
  • Google Plus:

Obserwuj nas:

Ferrari z Celiki: to niemożliwe, mamy dowód

r.

Pewien Australijczyk bardzo, ale to bardzo chciał mieć Ferrari. Jednak w tym kraju o prawdziwe Ferrari jest dość trudno, a przy tym jego eksploatacja to prawdziwy horror.

cerrari1

Sprytny „Ozzie" zbudował więc sobie coś na kształt Ferrari, za bazę obierając... Toyotę Celicę TA22 pierwszej generacji. Pomysł zaiste oryginalny, biorąc pod uwagę przepastne różnice w proporcjach między tymi samochodami. Niezrażony konstruktor domontował do Celiki przód i tył przypominający te od modelu 308 GTB, z boku pojawiły się nawet imitacje wlotów powietrza. Całość pokryto lakierem Rosso Corsa. Pomijając sens samego założenia, trzeba przyznać, że wykonanie zewnętrznych elementów "ferrarizacji" wygląda całkiem nieźle. Gorzej jest we wnętrzu - nieco zużyty kokpit Celiki próbuje przekonać nas o swoim włoskim rodowodzie tanimi naklejkami z logiem konia.

Ostateczny efekt chyba nie zadowolił twórcy, bo próbuje swoje dzieło sprzedać. Obawiamy się, że następną próbę podejmie na którymś z samochodów widniejących w tle - Volkswagenie, Holdenie, lub - o zgrozo - Toyocie Land Cruiser J120. Niestety, przerabianie żadnego auta na Ferrari zazwyczaj nie jest dobrym pomysłem. Pozostaje żałować tylko całkiem dobrej – i rzadkiej już – Celiki TA22, która oddała żywot za pomysł z góry skazany na niepowodzenie.

Źródło: Carscoop

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież