• rss
  • Twitter
  • youtube
  • Facebook:
  • Google Plus:

Obserwuj nas:

Toyota i Microsoft razem

r.

Toyota i Microsoft ogłosiły ostatnio zawarcie partnerstwa strategicznego, w ramach którego powstanie globalna platforma dla kolejnej generacji systemów telematycznych Toyoty.
tms
Ogólnie, telematyka w samochodach to rozwiązania telekomunikacyjne i informatyczne, obejmujące takie systemy jak GPS, zarządzanie energią, czy technologie multimedialne. Przyszły system Toyoty ma bazować na platformie Windows Azure.


W ramach partnerstwa, oba koncerny przeznaczą 12 milionów dolarów na inwestycje w Toyota Media Service - spółkę zależną od TMC, która opracowuje systemy informatyczne w samochodach Toyoty. Pierwsze efekty współpracy pojawią się już w 2012 roku w samochodach elektrycznych i hybrydowych Plug In. Celem długofalowym jest jednak opracowanie do 2015 roku globalnej platformy, która zapewni innowacyjne usługi i przystępne cenowo systemy telematyczne dla klientów Toyoty na całym świecie.


Jednym z założeń systemu będzie m.in. kontrola zużycia energii nie tylko przez samochód, ale także np. domy i bezpośrednią działalność człowieka, dzięki czemu powstanie zintegrowany system kontroli korzystania z energii. W przypadku samochodów Toyoty takie systemy telematyczne będą odgrywały coraz większe znaczenie, wraz ze wzrostem popularności technologii hybrydowej Plug In (pierwszy seryjny samochód Plug In Toyoty zadebiutuje w USA jeszcze w tym roku).
Tyle oficjalna informacja, zastanówmy się jednak co to partnerstwo będzie oznaczało dla nas, zwykłych użytkowników.

Jak to będzie wyglądać w praktyce?

Pozwólmy więc nieco popuścić wodze fantazji z uwzględnieniem wiedzy jaką posiadamy o produktach Microsoftu.
Zacznijmy od podstaw – co to jest Windows Azure. Korzystając z Wikipedii postaramy się w kilku zdaniach przybliżyć ten nowy produkt Microsoftu.
Windows Azure jest wyspecjalizowanym system operacyjnym chmury obliczeniowej (nie jest to system operacyjny w dosłownym znaczeniu tego terminu) działającym na serwerze klastrowym w centrach danych firmy Microsoft, które z kolei przechowują moc obliczeniową, przestrzeń wykorzystywaną przez całą platformę.
A w skrócie chodzi o to (nadal za wikipedią):
Głównym celem jest oferowanie oprogramowania, które nie musi być instalowane na komputerze użytkownika, nie wykorzystuje mocy obliczeniowej maszyny lokalnej i jest zawsze dostępne.

Czyli nasz samochód stanie się jedynie terminalem komputerowym – oczywiście nie całym, ale część multimedialna (radio, nawigacja itd.) Jakie będzie miało to zalety – przede wszystkim zmniejszy się moc obliczeniowa urządzeń instalowanych w samochodach. Wszelkie operacje typu przeliczanie trasy dla nawigacji, odtwarzanie muzyki, filmów a nawet prawdopodobnie gier (kto wie, może nawet z następnego Xboksa) będą odbywały się na serwerach Microsoftu, do nas dotrze jedynie końcowy efekt tych obliczeń. Najłatwiej uzmysłowić sobie zasadę działania chmury obliczeniowej na zasadzie nawigacji Googla. Obliczenia trasy nie są dokonywane na naszym domowym komputerze, ale na niesamowicie potężnych i wydajnych maszynach – my otrzymujemy jedynie efekt końcowy.

To rozwiązanie pozwoli oczywiście oszczędzić sporo energii – obecne wydajne komputery pożerają ogromne ilości energii, co jest bardzo istotne w przypadku samochodów elektrycznych czy hybrydowych. Także w spalinowych, na pewno potrafią wpłynąć na spalanie. Jeżeli jednak gro obliczeń przeniesiemy na wyspecjalizowane serwery, wtedy energia nie będzie czerpana z naszych akumulatorów.

Niestety, rozwiązanie to posiada także wady. Wymagać będzie bardzo szybkich łącz internetowych – bez nich nasz pojazd nie skontaktuje się z serwerami Microsoftu. Czy to oznacza, że w niedalekiej przyszłości każdy samochód będzie podpięty na stałe do internetu? Niewykluczone… Ale pojawia się pytanie – co gdy utracimy połączenie, czy całość padnie, czy odmówi działania nawigacja, radio i cała reszta? Tego nie wiemy, ale rozwój technologii potrafi zaskakiwać.

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież